Droga

To było 10 lat temu. Przypadkiem wziąłem do ręki mały aparat moich rodziców. Wyszedłem na ulicę i zacząłem robić zdjęcia. Żadnych wschodów i zachodów słońca. Żadnych kwiatów i zwierząt. Żadnych drzew, uścisków dłoni czy uśmiechów. Tylko to, co we mnie.

Były prześwietlone, nieostre i źle skadrowane. Były autentyczne. Bo tak widziałem świat.

Śmiano się z moich pierwszych zdjęć. Ale ja wiedziałem, że to właściwa droga. I robiłem kolejne… I kolejny raz nie wiedziano po co.
Za moimi kadrami działy się być może rzeczy ważniejsze dla tego świata, ale ja pomijałem je i robiłem zdjęcia tam, gdzie głośniej biło moje serce. Za moimi plecami były sytuacje być może, które bardziej zasługiwały na uwagę, ale moja uwaga była gdzie indziej.
Za mną byli ludzie, którzy mówili mi „nie”. A we mnie… We mnie było jedno przekonanie – jeśli chcesz się czegoś nauczyć, jest tylko jedna droga. Zacznij to robić. Tysiąc złych zdjęć. Kiedyś nie dawano im szans, tak jak mi.

Potem złe zdjęcia zaczęły wygrywać konkursy, trafiać na okładki gazet i książek. Złe zdjęcia zaczęły smucić, cieszyć, zastanawiać i budzić emocje. Śmiech zamienił się w ciszę, a cisza w brawa.

To było 10 lat temu. Przypadkiem wziąłem do ręki mały aparat moich rodziców. Wyszedłem na ulicę i zacząłem robić zdjęcia.
Wiedziałem, że jest tylko jedna droga, żeby się czegoś nauczyć. Zacząć to robić.