Wywiad dla magazynu „Sygnał”

Za co lubi Pan swoją pracę?

Gdy miałem 15 lat, byłem uczniem dość wycofanym i zamkniętym w sobie. Nauczyciele raczej nie zapamiętują takich uczniów. Jednocześnie miałem szczęście w swoim życiu trafić na kilku nauczycieli, których lekcje były bardzo angażujące i którzy zauważali również tych „niewidzialnych” uczniów. Wtedy zdałem sobie sprawę, że mogłaby to być praca także dla mnie. Dzięki niej mógłbym mieć lepszy kontakt z ludźmi, musiałbym pokonać strach przed wystąpieniami publicznymi i miałbym możliwość codziennego tworzenia czegoś nowego. W 2013 roku zostałem nauczycielem w Publicznej Szkole Gastronomicznej HO-GA we Wrocławiu, która okazała się moją wymarzoną szkołą. Do tej pory wspólnie z uczniami zrealizowaliśmy kilka nowatorskich projektów edukacyjnych. Założyliśmy telewizję HO-GA TV, zorganizowaliśmy cykliczne warsztaty dla uczniów, gdzie uczniowie trenują przemawianie publiczne i przywództwo, a także wzięliśmy udział w bardzo nowatorskim konkursie Młody Lean Lider. Odpowiadając wprost na Pani pytanie, lubię swoją pracę, bo pracuję w niej z uczniami i dla uczniów, którzy są otwarci na projekty edukacyjne i bardzo wdzięczni za starania i poświęcony czas. Wspólnie odnosimy sukcesy. To wyjątkowa praca.

 

Wyobraża Pan sobie siebie w innej roli?

Mógłbym być aktorem teatralnym, bo myślę, że na scenie realizowałbym wiele potrzeb, które realizuję obecnie w szkole jako nauczyciel języka polskiego. Mam na myśli kontakt z ludźmi i obcowanie ze sztuką, a także tworzenie czegoś nowego. Prawdopodobnie po latach pracy na scenie i zbudowaniu warsztatu aktora, uczyłbym studentów, tak jak robią to teraz Jerzy Stuhr czy Janusz Gajos, czyli prędzej czy później zostałbym nauczycielem (śmiech).

 

Pisze Pan książkę, prawda?

Tak, będzie to poradnik dla nauczycieli, którzy nie zawsze radzę sobie w pracy. Moim celem jest dać narzędzia nauczycielom, dzięki którym staną się jednymi z najlepszych nauczycieli w swoich szkołach. Tytuł tej książki to „Jesteś moim najlepszym nauczycielem”.

 

O właśnie, co radzi Pan młodym nauczycielom?

Nauczanie polubiłem, gdy byłem jeszcze uczniem. Na dobrych pedagogów trafiłem późno, bo dopiero w szkole średniej i na studiach. Na wcześniejszych etapach pozytywnie wyróżniało się niewielu z nich. Na szczęście bilans jest korzystny. Spotkałem w swoim życiu wielu dobrych nauczycieli, najwięcej w Zespole Szkół nr 2 w Sierpcu i na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Trzech z nich wspominam szczególnie, bo to właśnie oni pokazali mi tę pracę z innej strony i swoją postawą przekonali mnie, że to może być również moja droga. Pierwszy z nich uczył mnie historii w szkole podstawowej, nazywał się Nikodem Wróbel. Drugim był Rafał Biały, który uczył wychowania fizycznego w liceum. Z kolei na studiach poznałem trzeciego nauczyciela, tym razem akademickiego, nazywał się dr Jacek Krawczyk. To, co łączy tych trzech nauczycieli, jest to, że z każdym z nich zbudowałem jako uczeń relację i każdy z nich poza swoją pracą robił dla swoich uczniów coś jeszcze. To wystarczyło. Dlatego każdemu młodemu nauczycielowi życzę, żeby przypomniał sobie swoich najlepszych nauczycieli i szedł ich śladami.

 

Gdyby wygrał Pan milion złotych i mógł wydać te pieniądze na oświatę, w co by zainwestował?

W nieruchomości, zacząłbym od budynku. A potem założyłbym własną szkołę, która byłaby, mam nadzieję, konkurencyjna na rynku wrocławskim. Nauczycieli zacząłbym szukać w dziale ŚWIAT WYJĄTKOWYCH NAUCZYCIELI. Stanowilibyśmy ciekawy team.

 

Co by Pan zmienił w polskiej szkole?

Powiem teraz coś kontrowersyjnego. Zacząłbym od likwidacji Karty Nauczyciela, przez którą dyrektorzy szkół często mają związane ręce. Dzięki temu jeszcze bardziej na rynku mieliby szansę zaistnieć młodzi nauczyciele. Zastanowiłbym się także nad sposobem finansowania szkół publicznych i szkół niepublicznych o uprawnieniach szkoły publicznej. Na pewno dążyłbym do tego, żeby jedne i drugie szkoły były finansowane w podobny sposób i miały takie same szanse.