Uczeń mówcą doskonałym

Artykuł dla magazynu „Sygnał”

Przyszłością edukacji są kompetencje miękkie, w tym umiejętność swobodnego przemawiania publicznie. Gdzie i w jaki sposób można się tego nauczyć?

Zjednoczone stany mów

W USA dzieci zaczynają występować publicznie już w przedszkolu. Ich pierwsza sceniczna rola w życiu nazywana jest tam „show and tall”, czyli pokaż i powiedz[1]. Maluchy, stojąc na środku sali, pokazują zabawkę przyniesioną z domu i opowiadają o niej koleżankom i kolegom. Celem tego ćwiczenia jest oswojenie podopiecznych z występowaniem przed większym gronem. Przemawianie publiczne towarzyszy im następnie podczas edukacji szkolnej. W szkole podstawowej, gimnazjum i szkole średniej uczniowie realizują wspólne projekty i prezentują je innym uczniom. To wszystko sprawia, że młodzi ludzie w Stanach Zjednoczonych, kończąc edukację, mają za sobą dziesiątki występów publicznych i o wiele lepiej wyćwiczoną umiejętność przemawiania niż polska młodzież. Uczeń w Polsce, gdy kończy naukę, ma na koncie co najwyżej kilka publicznych wystąpień. Różnica w praktyce jest ogromna. W USA uczniowie przemawiają częściej, a nauczyciele poświęcają wystąpieniom więcej uwagi, tymczasem u nas jest to umiejętność jeszcze niedoceniana i zaniedbywana. Blogerka Magdalena Muszynska-Chafitz, wspominając polską edukację, mówi o niej tak: „My w szkole uczymy się siedzieć cicho i odpowiadać tylko zapytani. Grzeczne i ciche osoby są wynagradzane w szkole, za co oczywiście przyjdzie im zapłacić w przyszłości na rynku pracy (z czym ja mam cały czas problem, zwłaszcza w porównaniu do Amerykanów). To jest niesamowite, że nawet bardzo młode osoby tutaj, czują się zupełnie swobodnie przed tłumem ludzi”[2].

Uczeń, który stał się nauczycielem

Zostałem nauczycielem w 2013 r. Jako uczeń miałem niewiele okazji do wystąpień publicznych. Najczęściej wypowiadałem się jedynie przed nauczycielem, raczej nie przed całą klasą. Na każdym etapie edukacji miałem jedną, góra dwie okazje do zaprezentowania czegoś przed grupą osób. Jedną z nich była ustna matura. Każda z takich prezentacji była dla mnie wyzwaniem i nie zawsze potrafiłem sobie z nim poradzić. Zrodziło to we mnie przekonanie, że wystąpienia publiczne są czymś trudnym, nieprzyjemnym i na pewno nie dla mnie. Zmieniło się to na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, gdzie na filologii polskiej większość przedmiotów zaliczaliśmy ustnie, niektóre formy zajęć wymagały przygotowania prezentacji w grupie, inne zmuszały nas do ćwiczeń na scenie w auli teatralnej. Były też praktyki i zajęcia, które prowadziliśmy w szkole. To chyba wtedy przekonałem się do przemawiania publicznego. Niedługo potem zostałem nauczycielem.

Cele

Jako nauczyciel zrozumiałem, że moi uczniowie, jak ja kiedyś, nie potrafią występować publicznie. Gdy to robią, paraliżuje ich strach i popełniają wiele podstawowych błędów, takich jak np. czytanie z kartki lub czytanie slajdów. Zapytałem ich, dlaczego nie lubią występować publicznie, na co odpowiedzieli, że nie wiedzą jak to robić, bo nikt im tego nie pokazał. Dlatego postawiłem przed sobą kilka celów związanych z przemawianiem publicznym młodzieży, z którą pracuję. To, nad czym powinni pracować wszyscy nauczyciele zainteresowani podniesieniem umiejętności retorycznych swoich uczniów, to m.in.:

– umiejętność prezentowania i przekonywania do własnych poglądów,

– bycie wiarygodnym w prezentowaniu osobistych argumentów,

– radzenie sobie ze stresem,

– zdolność do tworzenia i opowiadania historii,

– budowanie dramaturgii narracji,

– tworzenie prezentacji multimedialnych,

– umiejętność zainteresowania słuchaczy.

Dlaczego nauczyciele mieliby być zainteresowani uczeniem takich umiejętności? Zdaniem Mateusza Grzesiaka osiem zawodów, których nie można nauczyć się w szkole, to:

lider;

sprzedawca;

networker;

vloger;

coach;

personal brander;

start-upowiec;

konsultant[3].

Każda z tych profesji wymaga dobrych umiejętności komunikacyjnych. Przyszłością edukacji są umiejętności miękkie, tymczasem polska edukacja od kilkudziesięciu lat specjalizuje się w twardych kompetencjach. Efektem tego jest fakt, że mamy świetnych fachowców, którzy nie potrafią zaprezentować tego, jacy są świetni. Powodem, dla którego warto stworzyć dla uczniów scenę, pozwolić im na nią wejść i nauczyć ich z niej mówić, jest świat, w którym szanuje się umiejętności twarde i jednocześnie coraz bardziej docenia umiejętności miękkie. To właśnie nauki tych ostatnich m.in. brakowało mi w polskim systemie edukacji, gdy byłem uczniem. Kompetencje, których nie nabyłem jako uczeń, musiałem pozyskać poza szkołą jako osoba dorosła. W 2014 r. odkryłem warsztaty, na których regularnie wychodzi się na scenę i wygłasza mowy. Pewnego razu zaprosiłem na nie swojego ucznia, który – zachwycony spotkaniem – stwierdził, że świetnym pomysłem byłoby zorganizować coś takiego w szkole. Tak zrodził się pomysł stworzenia Toastmasters School – miejsca dla młodzieży, w którym mierzy się ona ze swoimi lękami i uczy występować publicznie w praktyce, realizowany wspólnie z uczniami W Publicznej Szkole Gastronomicznej HO-GA we Wrocławiu.

Toastmasters z tradycjami

Pierwszy klub Toastmasters powstał w 1924 roku w Stanach Zjednoczonych[4]. To coś w rodzaju sali treningowej dla mówców czy symulatora wystąpień publicznych. Organizacja Toastmasters daje możliwość założenia klubu dla ludzi, którzy nie mają stałych dochodów (tzw. Gavel Club). To pozwala na stworzenie przestrzeni do rozwoju również dla osób wykluczonych, takich jak więźniowie czy bezdomni. Gdy po raz pierwszy byłem na spotkaniu klubu Toastmasters, nie zdawałem sobie sprawy, że takich miejsc w Polsce jest ponad 60. Dla mnie Toastmasters stało się niezwykłą szansą do nauczenia się tego, czego nie poznałem w szkole. Samo aktywne uczestniczenie w projekcie pomogło mi w podobny sposób organizować spotkania dla młodzieży, a dobre praktyki z klubu mówców dla dorosłych mogłem wykorzystać w pracy z uczniami.

W Twojej szkole?

Toastmasters to światowa organizacja non-profit. Nie musisz od razu zakładać nowego klubu w swojej szkole. Wystarczy zacząć od małych kroków, czyli od stworzenia sceny wspólnie z uczniami. Takim krokiem może być założenie kółka przemawiania lub klubu mówców w Twojej szkole. Świetnie, jeśli uda Ci się zaangażować do tego innych nauczycieli. Możesz zaprezentować próbkę swoich działań na godzinach wychowawczych. Ważne, żeby zachęcić na początek kilku uczniów, którzy przygotują dowolne przemówienie i wygłoszą je przed innymi. A jak wygląda to w Toastmasters School? Na naszych spotkaniach uczniowie wygłaszają przygotowane przez siebie kilkominutowe mowy (trwające zazwyczaj od 5 do 7 minut). Korzystają przy tym z podręcznika „Kompetentnego mówcy”. Każde kolejne wystąpienie ma ich czegoś nauczyć i stawia przed nimi nowe wyzwania. W pierwszej mowie opowiadają o sobie, dają się poznać swojej widowni. Jest to najkrótsza mowa, bo trwa od 4 do 6 minut. W drugiej – pracują nad strukturą wystąpienia. Ich mowa powinna mieć wyraźny wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Przygotowując trzecią mowę, uczniowie powinni pamiętać o jej celu. Czwarte przemówienie to praca nad wykorzystywanym słownictwem. W tym projekcie zachęca się mówców do używania języka dostosowanego do publiczności i stosowania metafor, porównań czy triad. Piąta mowa to praca nad językiem ciała, czyli nad odpowiednimi gestami, postawą i poruszaniem się po scenie. W mowie szóstej uczniowie powinni różnicować swój głos: mówić ciszej, głośniej, wolniej, szybciej i korzystać w odpowiednich momentach z pauz. Siódma mowa to przemówienie informacyjne. Uczeń powinien zebrać odpowiednie informacje, przedstawić dane, statystyki, pokazać źródła i zaprezentować je publiczności. W wystąpieniu ósmym ważne jest swobodne posługiwanie się pomocami wizualnymi, takimi jak slajdy czy przedmiot istotny dla tematu prezentacji. W projekcie dziewiątym mówca ma na celu przekonać do czegoś swoją publiczność. Ostatnia mowa, dziesiąta, jest najdłuższą. Trwa od 8 do 10 minut. Zadaniem ucznia jest zainspirować słuchaczy, co często jest wielkim wyzwaniem i zwieńczeniem jego pracy na scenie.

Toastmasters School

Pierwsze spotkanie naszego klubu mówców zorganizowaliśmy w marcu ubiegłego roku. Do tej pory zorganizowaliśmy 10 edycji. Większość z nich odbyły się w Publicznej Szkole Gastronomicznej HO-GA we Wrocławiu. Nasze ostatnie edycje to czas otwarcia się na środowisko lokalne i dotarcia do miejsc, gdzie przemawianie publiczne nie jest jeszcze tak popularne, jak w naszej szkole. Mamy za sobą spotkanie w Stowarzyszeniu TRATWA i w domu dziecka w Kątach Wrocławskich. Nasze kolejne pomysły to działanie w jednym z domów dziecka we Wrocławiu, a w października z okazji Międzynarodowego Dnia Osób Starszych planujemy wystąpić przed seniorami.

Coś większego

Jestem zaskoczony, że projekt, który miał trwać jedną lub dwie edycje, przerodził się w coś większego, niż wszyscy na samym początku przypuszczali. Cieszę się, że dla moich uczniów klub mówców stał się okazją do poznania samych siebie. Dla Elżbiety (III klasa technikum hotelarskiego), która po zarejestrowaniu klubu zostanie pierwszym prezesem Toastmasters School, przemawianie publiczne stało się szansą na pokonanie nieśmiałości: „Co dało i co daje mi Toastmasters School? Gdy pan Patryk wyszedł z inicjatywą założenia klubu, stwierdziłam, że to głupota — co może nam dać taki klub? Moją wymówką […] przed pierwszym spotkaniem był brak czasu. Szczerze mówiąc, nie chciałam przyjść. Ale po namowach […] postanowiłam, że pójdę. Moją pierwszą rolą była rola chronometrażysty […]. Bardzo się stresowałam, ale, o dziwo, gdy spotkanie się skończyło, byłam naładowana taką pozytywną energią. Miałam taką motywację. Chciałam następnego spotkania […]. Toastmasters odmieniło moje życie […] dało mi pewność siebie. Byłam bardzo skrytą, bardzo nieśmiałą osobą, a teraz jest zupełnie inaczej”. Dawid (I klasa technikum żywienia i usług gastronomicznych) ocenia klub mówców jako okazję do przełamania swoich słabości: „Zajęcia Toastmasters School wniosły w moje życie naprawdę wiele. Przełamuję się ze spotkania na spotkanie. Jest o wiele lepiej niż na samym początku, gdy wyszedłem na środek i zostało mi zadane pierwsze gorące pytanie”[5]. Dla Juli (I klasa technikum żywienia i usług gastronomicznych) klub mówców to szansa na przełamywanie strachu przed wyjściem na scenę i okazja do odnoszenia sukcesów scenicznych: „Toastmasters School daje mi pewność siebie. Dzięki tym spotkaniom nie boję sie wyjść na środek […] i czuję się w jakiś sposób lepsza dzięki temu”. Bartosz (III klasa technikum hotelarskiego) przekonał się, że przemawianie publiczne jest okazją do tego, by otworzyć się przed innymi ludźmi: „Toastmasters School jest to miejsce niepodobne do innych, ponieważ uczymy się tutaj przemawiać publicznie, uczymy się walczyć ze stresem. Osobiście byłem na siedmiu spotkaniach. Jest to dla mnie mega przeżycie ze względu na to, że nigdy w życiu nie potrafiłbym powiedzieć przed piątką, szóstką osób o swoich uczuciach, o swoich emocjach, o swojej rodzinie […]. To jest coś naprawdę wyjątkowego móc mówić o tym, nie bojąc się […]. To jest to, co daje nam energię do działania, więc zapraszam wszystkich do Toastmasters School”.

 

Przypisy

[1] http://www.littletownshoes.com/2013/12/07/szkolnictwo-w-polsce-i-w-ameryce-roznice/

[2] jw.

[3] http://mateuszgrzesiak.natemat.pl/126799,8-zawodow-przyszlosci-ktorych-nie-mozna-nauczyc-sie-w-szkole

[4] https://toastmasters.pl/pl/

[5] Konkurs gorących pytań to jedna z form ćwiczenia improwizacji scenicznej. Uczniowie w krótkim czasie muszą na scenie odpowiedzieć na jakieś pytanie (np. Kto jest Twoim bohaterem?).