Być uczniem wielu szkół

Miałem w swoim życiu dwóch wielkich nauczycieli z dwóch różnych szkół. Ze szkoły Zachodu i ze szkoły Wschodu. Poznałem ich w różnych momentach swojego życia i każdy z nich wywarł na mnie duży wpływ, choć obaj doszli do odmiennych wniosków.

Pierwszy nauczyciel nauczył mnie kierować uwagę na zewnątrz. Pokazał, jak osiągać to, czego chcę. Jak być życiowo skuteczny. Dzięki niemy zacząłem gromadzić armie i wygrywać życiowe bitwy. Życie stało się zdobywaniem i mnożeniem. A ja coraz częściej słyszałem od innych: „Co dalej?”.

Drugi nauczyciel nauczył mnie kierować uwagę do wewnątrz. Pokazał, że wszystko, co najcenniejsze już mam. Dzięki niemu zrozumiałem, że nie muszę za niczym gonić i z nikim się ścigać, a życie to coś więcej niż wygrywanie czy przegrywanie. Wtedy odpuściłem sobie, odpuściłem innym, wtedy sojusze zamieniłem w relacje, a burze i napory gdzieś jakby ucichły.

Miałem w swoich życiu dwóch nauczycieli z różnych szkół. Obaj uczyli tego samego przedmiotu z różnych podręczników. Ich wnioski były sprzeczne, ale ja nauczyłem się, że każdy z nich w pewnym sensie miał rację.

Dlatego dziś wiem, że jest wiele odpowiedzi na to samo pytanie. Wiele punktów widzenia i wiele szkół. Wiele sposobów i wiele kultur. Wciąż ich poszukuję. Bo dziś wiem, że chcę być uczniem tylu szkół, w ilu zdołam być. I dziś wiem, że chcę zobaczyć świat z tylu perspektyw, w ilu zdołam się znaleźć.