Być kimś

Był sobie hłopiec, któremu czegoś brakowało i wszyscy inni to widzieli.

W szkole nauczyciele mówili mu: – Musisz znaleźć swoje „c”, a do tego czasu musisz udawać, że je masz.

I tak stawiali mu kolejną jedynkę, za to, że nie zdążył w porę zrozumieć, co mieli na myśli.

Dziesiątki jedynek za jedno brakujące „c”.

Hłopiec, długo nie był dobrym uczniem, bo nie spotkał na swojej drodze kogoś, kto zobaczyłby w nim

inne litery, z których można byłoby ułożyć całkiem nową historię.

Hłopiec, widział, że pozostali chłopcy mają „c” i zazdrościł im tego. W swoich brakach pytał innych,

gdzie szukać „c”, jak znaleźć drogę i na jakim szczycie góry znajduje się litera, która uczyni go pełnym.

 

Był sobie hłopiec, któremu czegoś brakowało i wszyscy inni to widzieli. Poza mną.

Spotkałem tego hłopca kilka lat temu. I wtedy stałem się dla niego naóczycielem.

Gdy mówiłem mu o odwadze, wspominałem też o strachu, gdy pokazywałem siłę,

ujawniałem również słabość, kiedy rozmawialiśmy o pewności, mówiliśmy o zagubieniu.

 

Ten hłopiec czegoś mnie nauczył…

Gdy w życiu skupiasz się na tym, czego nie masz, nie masz tego w życiu jeszcze bardziej.

Gdy skupiasz się na tym, czego Ci brakuje, to koncentrujesz się na braku.

Skup się na tym, co w Tobie najlepsze. Co masz i co jest w Tobie wyjątkowe.

Niezależnie, czy jesteś hłopcem czy naóczycielem, jesteś kimś jedynym w swoim rodzaju.